Przejdź do głównej zawartości

Posty

Podróże małe i duże - Wrocław

Nareszcie odwiedziłam Wrocław. Podróż z Gdańska trwała fartem tylko 6 godzin, bo przewoźnik o czerwonych barwach puścił w trasę pośpieszny autobus. A przecież miałam jechać na Mazury, nad jezioro, do lasu… Niestety pogoda była tak okropna, że któregoś „pięknego” ranka otworzyłam mapę z prognozą pogody i Wrocław okazał się jedną z nielicznych miejscowości, w której nie padało i nie wiało… Spakowałam namiot i inne potrzebne rzeczy do niskobudżetowej wyprawy i nocą ruszyłyśmy z M. w drogę. 
Wracając do Wrocławia – piękne miasto, klimat, krasnale, które skradły moje serce. Chyba jeszcze nigdy nie spędzałam urlopu w mieście. Zawsze wyjeżdżałam do jakiejś małej miejscowości nad morze albo nad jezioro ale stwierdzam, że było warto. 
Zainstalowałam się na campingu, który pamięta czasy głębokiej komuny i był w stanie po prostu rozkładu. Było tanio i w dobrym punkcie komunikacyjnym ale na tym plusy tego miejsca się kończą. Jeśli byliście kiedyś na campingu nr 117 z namiotem i tylko niezbędnymi rz…
Najnowsze posty

Powrócona z urlopu

Wróciłam! Żyję! Pięknie się opaliłam i dobrze bawiłam ale złapałam anginę i od wczoraj leżę w łóżku. Dlatego o tygodniu we Wrocławiu napiszę później bo jest o czym a za bardzo nie mogę zebrać myśli.Chciałabym już wstać z tego łóżka i pojechać na Jarmark Św Dominika na przykład albo na plażę bo się za nią stęskniłam.
W poniedziałek już trzeba wracać do pracy. Czas szybko leci kiedy wypełniają go dobre chwile.
Wczoraj dałam radę jeszcze podejść na działkę. Pięknie wyrosły mi słoneczniki. Taki widok cieszy oczy. Za tydzień następny wyjazd na długi weekend dlatego aż tak bardzo nie przeżywam końca urlopu. Kolejny raz zawitam do Władysławowa. Najadłam się leków i idę spać dalej.
Mam nadzieję, że Wy spędzacie weekend w przyjemniejszy sposób ;).

Kawa na dobry dzień

Picie porannej kawy albo herbaty powinno być rytuałem a nie tak w pośpiechu i prawie duszkiem wlewać ten prawie wrzątek do gardła tylko po to żeby zaraz wybiec z domu.  Moja poranna kawa jest dzisiaj jak leniwe "dzień dobry" ale mam urlop więc mogę sobie na to pozwolić z pełną premedytacją. Ale w takie zwyczajne pracujące dni przynajmniej się staram mieć rano te 5 minut dla siebie.

Więc piję kawę i robię plany na kolejny wolny dzień. Już mi przeszły wszystkie wczorajsze złości. Za oknem nie jest zbyt przyjemnie bo chmury zwisają z nieba jakby im się zawieszenie naderwało i pewnie będzie padać. Ale niech pada, niech się wypada żebym później miała ładną pogodę, chociaż suchą jeśli nie słoneczną ;).

Dzisiaj będzie dzień zakupów i na pewno nie będę się nigdzie śpieszyć ani się forsować tak jak wczoraj. Trzeba też zacząć powoli pakować plecak, kupić bilety i ruszyć wreszcie w drogę. Kiedy już będę siedzieć w pociągu nic nie będzie miało znaczenia. Kolejne kawy będę piła na pomoś…

Luźne rozmyślania o urlopie, którego tak naprawdę nie ma

Zaczęłam dzisiaj długo wyczekiwany urlop i co? Siedzę sama w domu, bo wszyscy już gdzieś pojechali kiedy ja w weekend ciężko pracowałam i piorę, sprzątam, gotuję... Szlag mnie trafia! Teraz usiadłam, zrobiłam sobie drinka i myślę co by tu ze sobą zrobić? Pójść na spacer? Obejrzeć jakiś film? Dlaczego, kiedy człowiek już może pozwolić sobie na luz i nie ma żadnych obowiązków, nie potrafi się zorganizować? Mam ten problem, że samej jest mi ciężko zmusić się do czegokolwiek.  Jestem totalnie rozbita. Pewnie dlatego, że wiem, że nie powinnam tu siedzieć teraz sama i ogarniać wszystkich śmieciowych spraw. Chyba jest mi po prostu samotnie i tyle. 
W czwartek rozbijam namiot na Mazurach i tam ma być mój czas odpoczynku i relaksu, bo odpoczywać trzeba poza domem, gdzie nie widać wszystkich niedoskonałości.  W domu idzie się do łazienki umyć zęby i wychodzi się po 2 godzinach po wyszlifowaniu wszystkiego... Miałam z tym walczyć ale ostatnie tygodnie były tak szalenie pracowite, że prawie nicz…

Władysławowo historycznie

Możliwe, że znacie historię Władysławowa albo wiecie o niej cokolwiek.W szkole zawsze lubiłam historię i do tej pory ciągnie mnie do tego żeby wiedzieć co było wcześniej. Kto chodził tymi samymi uliczkami co ja, dlaczego właśnie tak a nie inaczej?. Do Władka pojechałam bez żadnego przygotowania, zupełnie zielona a lubię znać historię miejsca, do którego jadę. Dopiero po powrocie poszperałam w Internecie żeby dowiedzieć się czegokolwiek o nazwach ulic i pomników, które mnie zaciekawiły. Sypnę więc tutaj paroma datami i ciekawostkami na temat historii Władysławowa. Wszystko zaczęło się tak jak zwykle – od wojny, kiedy król Władysław stwierdził, że trzeba wzmocnić linię brzegową koło Pucka i przeniósł do miejscowości o nazwie Wielka Wieś część floty. Nad morzem powstały również dwa forty i port wojenny o nazwie Władysławowo, notowane w latach 1635 – 1636. Potem długo, długo nic się nie działo, aż do Władysławowa na rejs po Bałtyku przybył w 1920 roku Józef Haller. Jeden z jego oficerów -…

Podróże małe i duże - Władysławowo

Nareszcie wolny weekend! Tak sobie pomyślałam w piątek o 16. Poleciałam na grilla na działkę jak na skrzydłach. Nie spakowałam się, nie przygotowałam niczego. Czy muszę mieć zawsze wszystko pod kontrolą i zaplanowane? No właśnie nie muszę i dlatego po powrocie do domu ogarniałam się do 2 w nocy :).
Kiedy budzik zadzwonił o 5 rano to stwierdziłam, że nigdzie nie jadę i śpię dalej ale jakoś udało mi się rozbudzić. Przecież miałam nie marnować czasu. Mocna kawa, papieros i bieg na autobus, ostatni, który prawie o świcie może zawieźć mnie na Dworzec PKS.
Więc jestem teraz w drodze do Władysławowa. Mam swoją weekendową mikrowyprawę. Będę spać pod namiotem i przeklinać, że jest mi zimno. Ale będzie fajnie, bo przecież to nowe miejsce do odkrycia. Z Gdańska do Władysławowa jest tylko 2 godziny drogi autobusem. Droga mija szybko przez znajome tereny. Pks na moje szczęście jest prawie pusty.Weekend we Władku był pełen wrażeń i przyjemności. Zaszalałam! Bo inaczej się tam nie da. Zostałam prz…

Spróbuj spojrzeć na świat inaczej

Beata Pawlikowska „Między światami” Uwielbiam podróże, zwłaszcza te palcem po mapie ponieważ albo wmawiam sobie, że mnie nie stać albo że jest za daleko albo po prostu nie jestem jeszcze w stanie podjąć takiej decyzji o dłuższym samodzielnym wyjeździe. Właśnie dlatego często sięgam po książki podróżnicze albo przynajmniej zbliżone do tej tematyki.Tym razem było to „Między światami” Beaty Pawlikowskiej.  To nie jest książka tylko o podróżach. Jest tam dużo świetnej pozytywnej filozofii, tłumaczenia, że swoje słabości można pokonywać (przesłanie dla mnie) i nie wszystko, co nas otacza jest takie jakim się wydaje być. 

"Dwa plus dwa równa się cztery mogłoby dla ciebie nie istnieć.  A jednak istnieje.
I wcale nie dlatego, że ludzie tego potrzebują, tylko dlatego, że jest to jeden z iluzorycznych schematów, 
które pozornie pomagają uporządkować świat, a w rzeczywistości krępują twoją wolność i sidłają wyobraźnię."

Ta książka ma zmusić czytelnika do ruszenia głową i zastanowienia się c…

I co z tym siedliskiem?

Pisałam ostatnio o siedlisku, o tym jak bardzo mi się marzy i jak chciałabym się przenieść na wieś.
Nie byłabym jednak sobą gdybym po chwili nie miała tysiąca wątpliwości. Jestem chaosem...Zmieniam zdanie. Tak naprawdę jeszcze nie wiem czego chcę.Pomyślałam, że jest jeszcze za wcześnie na taką przeprowadzkę. Chciałabym jeszcze kilka miejsc na świecie zobaczyć i to jest dla mnie ważniejsze. Ale spokojnie, podróże też wymagają nakładu odwagi i pieniędzy, czego akurat mi brakuje.Takie przemyślenia mam po weekendzie, bardzo udanym, kolorowym i słonecznym. Uwielbiam takie dni, kiedy padam ze zmęczenia ale baterie mam naładowane po same brzegi.
Lubię też iść przed siebie i mieć wokół dużo przestrzeni. Tak było wczoraj: plaża, las, słońce, dużo dreptania. Był też pyszny obiad, lody ale co tam. Doczekałam się takiej chwili, kiedy wreszcie mogłam odpocząć i oderwać się od problemów. To jest bezcenne. Nie myśleć o problemach, nie przejmować się - utrzymanie takiego stanu idzie mi coraz lepiej…

Marzenie o siedlisku

Mam takie marzenie, mały plan na przyszłość. Chciałabym aby moje życie zwolniło. Chciałabym przeprowadzić się na wieś.  Może to brzmieć trochę jak jakieś wariactwo ale ostatnio bardzo często o tym myślę. Nie lubię zgiełku miasta, nie chodzę po klubach, nie oglądam telewizji. Uwielbiam za to ciszę, spokój, naturę i wolność.
Myślę o tym ostatnio bardzo często w każdej wolnej chwili. Wyobrażam sobie, że już tam jestem. Czytam wiele różnych artykułów i wiem, że lekko nie będzie. Pomijam brak wykształcenia rolniczego i brak pieniędzy. Marzenia nie są od zamartwiania się. Łączą się za to z ciężką pracą. To akurat by mi się przydało.
Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem w każde wakacje jeździłam do babci na wieś. To naprawdę super wspomnienia i cieszę się, że mogłam tego doświadczyć. Byłam tam ostatnio po wielu latach i cieszyłam się jak dziecko. Wszystko było zaniedbane ale wspomnienia odżyły. Naprawdę chciałabym tam wrócić, chciałabym tam zostać. Wiem, że nie potrzebuję wiele do szczęścia i…

Nowy początek

Wreszcie udało mi się przenieść na jakiś sensowny serwis blogowy. Jest ostatni dzień czerwca a ja siedzę i przenoszę ręcznie notki z poprzedniego bloga. Ale jest dobrze, bo podoba mi się tutaj i zostaję :).
Kiedy wróciłam do blogowania, nie sądziłam, że mnie to tak bardzo wciągnie i że będę musiała nauczyć się tylu rzeczy. Dawno, dawno temu uczyłam się archaicznego Html-a i tworzyłam bardzo proste strony internetowe. Teraz przy pisaniu bloga we wszystkim się gubię ale i tak sprawia mi to bardzo dużo radości i po prostu frajdy.
To całe dłubanie, linkowanie, tworzenie grafik sprawia, że nie myślę tak często o problemach, które gdzieś tam jednak są. Nawet ktoś, kto pisze o optymizmie i pozytywnym nastawieniu nie może być cały czas uśmiechnięty i cieszyć się jak "głupi do sera". Od problemów nie można uciekać i udawać, że ich nie ma.
Dawniej w takiej sytuacji siedziałabym i zamartwiała się, narzekała, marudziła i biadoliła. Załamałabym ręce i czekała na jakiś cud. Teraz szukam …

Wolne obroty na Facebooku

zBLOGowani.pl