Przejdź do głównej zawartości

Posty

Jesienna chandra niewiele warta

To już ten czas jesieni kiedy przestaje być kolorowo. Jest mokro, zimno i liście spadają z drzew. Coraz szybciej robi się ciemno i rano coraz gorzej się wstaje. To już czas jesiennej chandry, która może trwać i trwać i trwać... Przeczytałam kilka tekstów na ten temat i wydaje mi się, że kluczem do sukcesu jest po prostu robienie rzeczy, które się lubi. Przyjemność i serotonina jest największym wrogiem przygnębienia. Niech będzie tak kolorowo i pozytywnie jak na tym obrazku. 
Trzeba o siebie dbać. Cieplej się ubrać, wyspać się, nie dopuścić do przeziębienia.Rano koniecznie kawa i śniadanie, nawet jeśli będzie to koktajl białkowy. Ciepły posiłek w ciągu dnia zdziałać cuda, nawet jeśli to będzie zwykła zupa w barze mlecznym.Kapusta i ogórki kiszone i tak do znudzenia ;). Serio.Koniecznie trzeba odwiedzić aptekę i zaopatrzyć się w różne wspomagacze dodające energii, witaminy i co kto woli żeby żyło mu się lepiej.Można adoptować psa i chodzić na spacery, długie, krótkie - ruszać się. Zwier…
Najnowsze posty

Władca Barcelony

Jeszcze latem pożyczyłam w bibliotece książkę. Myślałam – poczytam na urlopie bo wtedy człowiek dużo czasu ma. Ale wiadomo, jak coś się planuje to zazwyczaj nic z tych planów nie wychodzi. Książkę musiałam ratować przed deszczami i wichurami i ogólnie – zbyt dużo się działo. Przeczytałam ostatecznie na początku jesieni Władcę Barcelony Chufo LIorensa.

Kiedyś bardzo interesowałam się kulturą hiszpańską, uczyłam się nawet języka. Wciąż marzę żeby pojechać tam na chociaż kilka dni. Teraz od czasu do czasu wracam tylko do flamenco i książek o Hiszpanii, czasem do filmów. Ale miało być o książkach. Uwielbiam powieści Carlosa Ruiza Zafona ale godną uwagi pozycją była też Katedra w Barcelonie autorstwa Ildefonso Falcones’a.

Władca Barcelony to naprawdę pokaźne i ciężkie tomiszcze, że tak się wyrażę. Ciążyło mi w plecaku podczas wakacji i ratowałam je przed wichurami i nawałnicami ;). Tak samo jak Katedra jest powieścią historyczną ale niech to Was nie przeraża, bo wciąga od kilku pierwszych…

Rozmyślania współuzależnionej

Miało być na luzie i o tym jak cieszyć się życiem. Mimo usilnych starań nie robię tego zbyt często. Ale mi tak mało do szczęścia potrzeba.Zwolnić, wyspać się, mieć czas na dobrą książkę, spacer a obok drugiego człowieka, który rozumie i można na niego liczyć. Instrukcja obsługi mojej skromnej osoby jest bardzo prosta. Jak już się wyśpię i naczytam, potrzebuję otwartej przestrzeni i odkrywania raz na jakiś czas czegoś nowego, inspirującego. Teraz bardzo mi tego brakuje.
Trwam już długo w jakimś bezsensownym wyścigu szczurów ponad moje siły, choruję i upadam, po prostu upadam. Chciałabym się zatrzymać ale chciałabym też przeżyć kolejny mmiesiąc godnie bez zbytniego zaciskania pasa. Z drugiej strony nie umiem znaleźć i zmienić pracy na lepiej płatną. Boję się, że nie dam rady. To chyba największą moja bolączka.
Wiem, że zaniedbałam dużo rzeczy. Zaniedbałam przede wszystkim siebie, swoje zdrowie, zainteresowania. Czasem, kiedy już brakuje mi sił to zastanawiam się jak to wszystko połączy…

Nic nie jest takie jakim się wydaje

Udało mi się ostatnio obejrzeć film. Nawet nie jeden a trzy. Ale o jednym z nich chcę Wam napisać bo totalnie mnie zaskoczył i wbił w krzesło.  Włączył się tak naprawdę sam, przez przypadek i zapowiadał się nieciekawie ale bardzo się cieszę, że go obejrzałam. Takie filmy zostają na długo w pamięci i naprawdę są godne polecenia.
Film, o którym piszę nie jest nowością. Powstał w 2014 roku i nazywa się Dawca Pamięci. Oryginalny tytuł to The Giver. Dowiedziałam się później, ku mojemu zaskoczeniu, że został zrealizowany na podstawie powieści Lois Lowry z 1993 roku zatytułowanej Dawca. Książkę też chętnie bym przeczytała chociażby dla porównania.  Film wyreżyserował Phillip Noyce a głównymi aktorami są między innymi Meryl Streep, Jeff Bridges czy Taylor Swift. 
Pamiętam, że o Dawcy Pamięci pisała kiedyś w swojej książce Beata Pawlikowska i już wtedy ten tytuł mnie zaciekawił. Zapisałam gdzieś na kartce tytuł ale musiałam ją zgubić jak to ja.
Amerykańska produkcja wbrew wszelkim przypuszcze…

Podróże małe i duże - Toruń

W ostatnią podróż tego lata wybrałam się z M. do Torunia. Dzisiaj mijają właśnie 4 lata odkąd pojechałam tam pierwszy raz. To była niezapomniana wycieczka :). 
Najprawdopodobniej to miasto kojarzy Wam się przede wszystkim z Rydzykiem a może nawet trochę z Mikołajem Kopernikiem i gwiazdami. Na pewno miejsce to słynie z przeróżnych pierniczków.  Myślę, że jest rajem dla studentów i gdybym była młodsza to chciałabym tę moją filologię polską studiować właśnie tam.

Toruń różne nazwy ma. Niektórzy mówią, że to Piernikopolis albo Kraków Północy. Osobiście wolę tę drugą nazwę. Miasto zabudowane jest architekturą gotycką z urokliwymi zakamarkami. Jest to klimat idealny do spędzenia ciekawego weekendu przy każdej pogodzie. Wystarczy kupić mapę, sięgnąć wcześniej do przewodnika turystycznego i w drogę!

Dla mnie piernikowy gród jest to miejsce odpoczynku i relaksu, do którego przyjeżdżam zawsze z wielkim sentymentem. A jeżdżę tam od lat. Zawsze raz w roku jest to obowiązkowy punkt na mapie Polsk…

Nie rozumiem swoich uczuć

Kiedyś chodziłam na terapię, gdzie kazano mi zacząć prowadzić dziennik uczuć. Dostałam do ręki kartkę z wypisanymi uczuciami i dowiedziałam się co mogę czuć. Było tego tak wiele.
Dla mnie to były tylko puste nazwy. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym co czuję. Starałam się czuć niewiele. Tak było najlepiej.

Przez chwilę prowadziłam zapiski w zeszycie ale że ciężko mi doprowadzić jakąkolwiek sprawę do końca, pomysł został porzucony.

Dzisiaj zaczynam od nowa.

Można prowadzić dziennik uczuć w komputerze albo w telefonie. Elektroniczna wersja ma funkcję przypominania i co najlepsze zestawienia uczuć oraz niezaspokojonych i zaspokojonych potrzeb. Wszystko jest przejrzyste i łatwo znależć każdą notatkę. Najważniejsze jest to, że zapiski nie wpadną nigdy w niepowołane ręce.
Teraz siedzę i zastanawiam się nad tym wszystkim, co dzisiaj w dzienniku zapisałam. Znów mnie zaskoczyła lista uczuć. Dobrze, że można teraz liczyć na różne formy udogodnień. Jest łatwiej pracować nad sobą. Znalezienie a…

Informacyjnie

Chciałam Wam tylko napisać, że żyję i przygotowuję nowe wpisy ale pochłonęła mnie praca i wizyty lekarskie. Od czasu do czasu wrzucam coś na Fejsbuka ale nie wiem czy zaglądacie. I nie, nie mam przygotowanych i zaplanowanych postów na cały miesiąc bo to nie w moim stylu :).
Także do przeczytania niedługo. Będzie na pewno o wycieczce do Torunia i filmie, który zrobił na mnie nieziemskie wrażenie.

Przeżyć za 5 zł dziennie. Czy to możliwe?

Jedzenie za 150 zł na cały miesiąc !? Przez 30 dni wychodzi 5 zł dziennie. Co trzeba zrobić żeby przeżyć za taką kwotę cały miesiąc? Znalazłam w Internecie kilka artykułów na ten temat. Ludzie, którzy próbowali żyć w ten sposób radzą żeby stosować się do poniższych punktów:
- Kupuj produkt jak najmniej przetworzony
- Ogranicz mięso - Zrezygnuj z gotowców - Zwróć uwagę na sezon – owoce i warzywa
Piszą też żeby jeść produkty o wysokiej wartości energetycznej i białkowej:
·Płatki owsiane
·Makaron
·Udka z kurczaka
·Chleb
·Ziemniaki
·Ryż
·Jajka
·Jabłka
·Cebula
·Jogurty naturalne, mleko


Tutaj jest opis pewnej Pani, która podjęła wyzwanie i przeżyła tydzień za 5 zł dziennie. Dla porównania wrzucam też filmik z Youtube. 


Tak szczerze to uważam, że jedzenie jest taką kategorią w budżecie domowym, na której nie powinno się aż tak bardzo oszczędzać. Jedzenie to w dużej mierze nasze zdrowie więc chyba szkoda zachodu żeby na nim aż tak bardzo oszczędzać? 
Nie mam nic przeciwko oszczędzaniu a że mi się nie prz…

Jak żyją ludzie?

Jest prawie 7 rano. Znowu zaspałam. Szybka kawa, szykowanie, ubieranie i bieg na autobus a potem na tramwaj. Wszystko na autopilocie. Wpadam do pracy kilka minut po 9. W najlepszy wypadku kilka minut przed. W pracy jakoś leci. Nie muszę się zbytnio wysilać umysłowo. Tutaj też autopilot. Trzeba pracować szybko i wydajnie, za dużo nie myśleć i po prostu przetrwać ten kolejny dzień. Później jest już tylko gorzej. 
Po 17 człapie do tramwaju i czuję się jak wymięta kartka papieru. Czeka mnie 1,5 godziny drogi do domu z przesiadką w centrum w tłumie ludzi. Nie wiem co jest bardziej męczące: praca czy powrót do domu? 
Jestem w domu po 19 bo przecież wcześniej trzeba zrobić jakieś zakupy. A w domu wiadomo – trzeba zrobić jakiś obiad, ogarnąć, przygotować się na kolejny dzień. Nie daj Boże ktoś zadzwoni i będzie chciał poplotkować. Wtedy jest już 23 i trzeba szykować się do spania… Dobrze, że nie mam dzieci bo wtedy raczej na pewno skończyłoby się to brawurowym skokiem z balkonu. 
Chciałoby s…

Kilka słów o depresji

Często słyszę jak ludzie ze sobą rozmawiają i jedno do drugiego mówi: Wiesz co? Ja to mam ciągle depresję. Zastanawiam się wtedy co ta osoba ma na myśli. Naprawdę choruje czy to tylko taka gadka wyssana z palca, wskazująca na chwilowe gorsze samopoczucie.

Ludzie chorujący na depresje niezbyt chętnie wspominają o swojej przypadłości albo też nie dopuszczają tej myśli do siebie. No właśnie, co dopuszczają do siebie ludzie chorzy na depresję? Niewiele. Smutek, przygnębienie, apatię, może nasilające się stany lękowe i wrażenie, że wszystko dzieje się jak w jakimś filmie tylko ja nie gram w nim głównej roli. Jestem miernym statystą, który tylko obserwuje.  Może ta cała depresja jest potrzebna i sami ją na siebie sprowadziliśmy? Tkwiliśmy w sytuacjach stresowych, beznadziejnych, które powoli wyniszczały nas od środka. Odcinaliśmy się od ludzi, od życia, od podejmowania decyzji i rozwijania się. Nie chcieliśmy niczego zmieniać przez starach a może jeszcze jakieś inne powody. Organizm zaczął…

Wolne obroty na Facebooku

zBLOGowani.pl